![]() | |||||||
our catamaran |
the calm and blue water |
![]() |
Doctoring in the Caribbean |
![]() |
on the rum island. |
![]() |
With Katie on a boat. I'm so happy! |
Beautiful beach in Mayreau |
Tobago Cays –
Morskie Opowieści
W zeszły weekend w końcu
zdecydowaliśmy się wybrać w najbardziej polecaną wycieczkę
przez wszystkich w St Vincent. Wycieczka ta to morska żegluga po
Morzu Karaibskim, czy jak kto woli zabawa w piratów I opalanie się
na pokładzie łódek..
Tak więc, nasza 16 wynajęła 2 wielki
katamarany każdy z kapitanem statku na czeletów, aby pożeglować
do południowych Grenadyn – Tobago cays. Podzieliliśmy się dosyć
sprawiedliwie na szaloną łodkę piratów (chłopcy) I spokojną,
wolącą opalać się łódkę numer 2 (dziewczyny). Po krótkim
pouczeniu od naszego kapitana (Kapitan Ken) wiedzieliśmy dokładnie
co nam wolno, a czego nam na łódce nie wolno. Katamaran był piękny
– z jadalnią I kuchnią, w której była lodówka, zamrażarka I
nawet kuchenka gazowo-elektryczna :) Szkoda tylko, że nie
wiedzieliśmy o tym wcześniej, bo nie mieliśmy ani jednej torebki
herbaty.. aleee, mielśmy przy sobie dość jedzenia, aby wykarmić
rodzinę przez miesiąc. Jak to mówią – na morzu lepiej nie
umierać z głodu!
Po drodze wylegując się na pokładzie
widzieliśmy mnóstwo latających ryb. W locie ich prędkość
dochodzi nawet do 90km/h I mogą szybować około 10sekund. Super!
Po 5 godzinach żeglugi (czy też
spania dzięki tabletkom na chorobę morską..) dotarliśmy do celu –
Tobago Cays. Jest to archipelag składający się z 5
niezamieszkanych wysp otoczony rafa koralową w kształcie podkowy I
jest domem dla żółwi, w miejscu nazwanym “zółwim sanktuarium”.
Tworzy on część chronionego parku wodnego I jest uważany za jedno
z lepszych miejsc do nurkowania na karaibach, a nawet na świecie.
Tak więc po chwili uporania się z
moją maską I rurką do nurkowania – chlup I byłam już w wodzie.
Ale jakże cudowny był ten podwodny
świat. Widząc metrowe majestatyczne żółwie pływające tuż obok
mnie, jak I płaszczki patrzące się na mnie spod byka z dna morza –
to było niesamowite.. Po prostu jedno z lepszych przeżyć mojego
życia. Natykając się na żółwia, podążałam za nim minutami,
żeby po chwili zorientować się, że zupełnie odstaję od mojej
grupy znajomych – ale byłam taka szczęśliwa. Myślę, że tego
się nie da już inaczej opisać, ale moi znajomi zgodnie uznali, że
zdanie “jestem taka szczęśliwa” powinno zostać moim oficjalnym
motto tu w St Vincent.
Na szczęście udało mi się mieć
przy sobie podwodny aparat fotografuczny – tak więc mam nadzieję,
że po powrocie uda mi sie wywołać te zdjęcia z podwodnego świata
I wam pokazać
Po opuszczeniu żółwiego sanktuarium
nasi kapitanowie pożeglowali w stronę Petit Tobac. To kolejna
bezludna wyspa w tm archipelagu, również znana pod nazwą “Wyspa
Rumu”. A to dlatego, że to właśnie tam Kapitan Jack Sparrow
ląduje I w filmie zadaje podstawowe egzystencjonalne pytanie..
“Ale.. dlaczego skończył się rum?”. Wszyscy staraliśmy się
odtworzyć te sceny z filmu, niektórzy lepiej, niektórzy gorzej.
Jedno było pewne – nasze zasoby rumu były wtedy pełne I wszystko
było pod kontrolą.
Później pożeglowaliśmy do Mayreau,
aby tam zakotwiczyć na noc. Ta niesamowita mała wyspa, jest jedynie
dostępna drogą morską I zamieszkuje ją tylko około 300 ludzi!
Wszystkie rodziny utrzymują się dzięki rolnictwu I rybołóstwu
oraz dzięki okazjonalnej turystyce. Na wyspie jest jedynie szkoła
podstawowa, więc jeśli dzieci chcą kontynuować edukację muszą
albo codziennie dopływać do pobliskich innych wysp, lub muszą
przeprowadzić się do oddalonego o 6 godzin drogą morską St
Vincent.
Jako, że wyspa ta utrzymuje się
również z turystyki postanowlismy odwiedzić mały bar przy plaży
I zasilić ich fundusze. Jaka spotkała mnie radość kiedy widziałam
tam zawieszoną polską flagę – właściciel powiedział mi, że
zostawił ją tam żeglarz 3 lata temu. Powróciliśmy potem na naszą
łódkę, tylko po to, żeby zobaczyć, że chłopcy będąc
prawdziwymi piratami obłupili naszą łódkę z całego zasobu rumu!
Ale oczywiście dziewczyny gorszymi piratami nie były I łupy
odzyskały (no może z wyjątkiem jednej butelki, która teraz
spoczywa na dnie morza..). Kontynuowaliśmy naszą noc już razem w
duchu radości, zgodyi skacząc z jachtów do morza.
Polish flag in the bar in Mayreau |
Rankiem pogoda zupełnie się zmieniła
I mieliśmy 'przyjemność' żeglować przez straszny sztorm.
Zatrzymaliśmy się jeszcze po drodze przy rafie koralowej. I może
nie była to najbardziej kolorowa rafa I tak była przepiękna!
Podziwiałam ten podwodny ekosystem gdzie małe ryby żyją w
symbiozie z tymi większymi, przepływając pomiędzy ładnymi
koralami. Mam wielką nadzieję że to też udało mi się uchwycić
na moim podwodnym aparacie!
I tak, z uśmiechami od ucha do ucha,
przepływając przez wzburzone Morze Karaibskie w końcu dotarliśmy
na suchy ląd. I ja tam byłam, I rum z nimi piłam..
Bar in Mayreau |
Local family in Mayreau playing cricket |
the garden of a local family in Mayreau |
Great Winia!!!!
ReplyDeleteI am jealous, happy though cos you are having fun
Thanks dad, it was an incredible trip! I will take you here one day :)
ReplyDeleteI won't have regular internet in Trinidad, so won't be able to blog as comprehensively (maybe a littlr from my phone). take care!